Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wenezuela. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wenezuela. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lipca 2009

Gratulacje dla Polski, czapki z głów przed Finami

Właśnie zakończyły się mecze naszej reprezentacji z Wenezuelą. Nasi siatkarze spełnili oczekiwania i wygrali oba mecze, zdobywając pełną pulę sześciu punktów. Tym samym awansowali oni na drugie miejsce w grupie i w następnym tygodniu zagrają z Finami o jego utrzymanie. Naszym Panom należą się duże brawa, za konsekwentną grę i za to, że potrafili pokonać swe chwile słabości. Pokazali, że są w stanie grać na wysokim poziomie i oby za tydzień to potwierdzili.

W meczach z Wenezuelą z dobrej strony pokazało się kilku zawodników. Tradycyjnie już dobrą dyspozycję potwierdzili Bartek Kurek i Kuba Jarosz, którzy w piątek brylowali w ataku. To chyba wpłynęło mobilizująco na Zbyszka Bartmana, który w sobotę był naszym głównym egzekutorem, kończąc piłki ze znakomitą 60% skutecznością. Królem bloku był z kolei Marcin Możdżonek, który w dwumeczu aż dziesięć razy "zamurował" rywala, umacniając się na pierwszym miejscu w rankingu najlepiej blokujących (wielkie brawa). Jednak prawdziwym objawieniem dwumeczu był Paweł Zatorski, który zastąpił na pozycji libero Krzysztofa Ignaczaka i grał nie gorzej niż nasz najlepszy libero. Znakomicie przyjmował serwisy rywala i widowiskowo bronił ich ataki. Jego dobrego występu nie omieszkał skomentować na konferencji prasowej po spotkaniu Michał Bąkiewicz. "Szczególnie chciałbym podziękować naszemu libero, Pawłowi Zatorskiemu. Jest jeszcze bardzo młody, ale udowodnił dziś, że będzie kiedyś wielkim zawodnikiem" - taka opinia z ust doświadczonego kapitana to powód do dużej radości i zachęta do dalszej pracy. kto wie, może świetnymi występami Paweł wywalczy sobie szansę na wyjazd do Finlandii?


A propos Finów. Zespół ten dokonał rzeczy niezwykłej, ogrywając w sobotę wielką Brazylię 3:2. Siatkarze z krainy reniferów przegrali dwa pierwsze sety, aby potem wygrać dwa następne i emocjonujący tie break. Bohaterem meczu nie był ani supergwiazdor Giba, ani zdobywca Pucharu Europy Visotto, ani znakomici Murillo, Rodrigao, Bruno czy Sergio, ale... Mikko Oivanen. Atakujący Finów grający na co dzień w Resovii Rzeszów zgromadził aż 28 punktów, był ostoją swojej drużyny w ataku i wręcz przyćmił swego vis-a-vis, Leandro Visotto. Oglądąjac ten mecz uzmysłowiłam sobie z przykrością jak daleko Finowie są przed nami pod względem mentalnym. Albowiem sobotni mecz Brazylii z Finami bardzo przypominał nasz pierwszy mecz z Canarinhos przed tygodniem. Finowie też po wyrównanej walce przegrali dwa pierwsze sety; jednak potem, w przeciwieństwie do nas, nie spuścili głów i czekali, aby jak najszybciej skończyć, tylko walczyli do końca i to im się opłaciło. I za to mają mój szacunek, są wspaniałą drużyną, grają świetną siatkówkę i cieszę się, że wygrali z "Kanarkami", za którymi szczerze nie przepadam. Szkoda, że nasi siatkarze nie maja takiej woli walki...

Na koniec cieszę się, że mecz jest meczowi nierówny. Bo gdyby wnioskować po dotychczasowych wynikach, to z Finlandią mielibyśmy małe szanse. A tak nie jest wykluczone że ich pokonamy, czego naszym siatkarzom życzę.

czwartek, 2 lipca 2009

Czas na Wenezuelę

Już jutro i w sobotę Polska rozegra kolejne mecze w ramach tegorocznej edycji Ligi Światowej. Tym razem areną zmagań naszych zawodników będzie Hala Ludowa we Wrocławiu, a przeciwnikiem Wenezuela. Z siatkarzami z Ameryki Południowej graliśmy już 2 razy i wychodziliśmy z tych pojedynków zwycięsko. Nie można się więc dziwić, że kibice i zawodnicy liczą na powtórkę sprzed dwóch tygodni. Jak będzie dowiemy się w piątek i sobotę o godzinie 20.00.

Dziś odbyła się tradycyjna przedmeczowa konferencja prasowa z udziałem trenerów i kapitanów obu drużyn. Szkoleniowiec naszych rywali Jose A. Gutierrez liczy na to, że jego drużyna mimo osłabień (brak Valery i Marqueza) pokaże się z dobrej strony i zdobędzie jakieś punkty. Podobne nadzieje żywi kapitan Wenezuelczyków Andy Rojas, a opiera je na tym, że jego drużyna we wszystkich meczach Ligi Światowej prowadziła z rywalami wyrównaną walkę, nawet jeśli je przegrywała. Wierzy on też, że oba zespoły stworzą dobre widowiska, bo sytuacja w grupie nie ejst jeszcze ostatecznie wyklarowana. Trener reprezentacji Polski, Daniel Castellani, nie krył zadowolenia z pracy zawodników na treningach: podczas treningów poznaję ich coraz lepiej i w tej chwili podobają mi się jeszcze bardziej niż wtedy, gdy ich wybierałem, bardzo ważna jest łatwość z jaką przyswajają sobie nowe rzeczy; ale zaznaczył, że w konfrontacji z Wenezuelą istotne będą dwa elementy: po pierwsze chcemy wygrać, a nie będzie to łatwe, bo mieliśmy się już okazję przekonać, że przeciwnik jest wymagający; po drugie będziemy próbowali nowych zawodników i nowe sposoby gry, mamy nadzieję, że się sprawdzą. Swych rywali docenił też kapitan reprezentacji Polski: rywale mają kilku zawodników, którzy będąc w dobrej dyspozycji, mogą zadecydować o wyniku meczu właśnie serwisami, ale to nie Brazylia więc jesteśmy dobrej myśli. Michał Bąkiewicz przyznał, że dla naszej reprezentacji w obecnym składzie, każdy mecz to duże ciśnienie, ale przed weekendowymi meczami jest dobrej myśli: wszyscy przeżywamy to po swojemu, ale mam nadzieję, że wpłynie to na nas pozytywnie; najważniejsza jest motywacja i koncentracja; Liczymy, że zaprezentujemy się z dobrej strony i powtórzymy rezultat jaki osiągnęliśmy w Caracas (cytowane fragmenty pochodzą ze stron: www.wp.pl i www.sportowefakty.pl)

Oprócz konferencji prasowej dziś odbył się też otwarty dla mediów trening. Relację i zdjęcia z niego można znaleźć w serwisie siatkowka24.pl. Oto jej fragmenty:

Otwarty dla mediów trening reprezentacji Polski rozpoczął się z godzinnym opóźnieniem (...) Na samym początku treningu trener Castellani poprosił na bok Grzegorza Łomacza zapewne po to, aby porozmawiać z nim o ubiegłotygodniowych porażkach, a także o sposobie, dzięki któremu jego gra byłaby jeszcze lepsza (...) Podczas rozmowy (...) Łomacza oraz Castellaniego, reszta zespołu bawiła się doskonale. Odbył się mecz Gromadowski/Możdżonek kontra Nowakowski/Jarosz. Po około 15 minutach Argentyńczyk poprosił do siebie cały zespół i przez około 20 minut tłumaczył zawodnikom jakie czeka ich zadanie oraz czego od nich oczekuje. Od około 17:35 cała drużyna przystąpiła do rozgrzewki. Rozgrzewających się zawodników pilnował sztab trenerski naszej kadry. Po 20 minutowym rozciąganiu przyszła kolej na odbijanie w parach i tak: Paweł Woicki grał z Michałem Ruciakiem, Marcel Gromadowski z Marcinem Możdżonkiem, Kuba Jarosz z Mc Gregorem (Grześkiem Łamaczem), Zbigniew Bartman z Michałem Bąkiewiczem, Karol Kłos z Pawłem Zatorskim, Bartek Kurek z Piotrkiem Nowakowskim i na koniec Fabian Drzyzga z trenerem Radosławem Panasem. Następnie zawodnicy podzielili się na dwa zespoły i przez ponad godzinę trenowali różne sytuacyjne akcje, a ten element siatkarskiego rzemiosła najlepiej wychodził Bartkowi Kurkowi, Michałowi Bąkiewiczowi oraz Marcinowi Możdżonkowi. Swojego „dnia” nie mieli natomiast Zibi i Marcel Gromadowski, których akcje nie zapierały tchu w piersiach Nie obyło się oczywiście bez dowcipów, uśmiechów całej drużyny, a prym wiódł oczywiście nie kto inny, jak Bartosz Kurek. Zawodnik Skry Bełchatów rozbawiał nie tylko kolegów, ale także cały sztab szkoleniowy (...) Szkoleniowiec naszej kadry coraz lepiej radzi sobie z językiem polskim. Trzeba jednak przyznać, że dosyć śmiesznie brzmiały niektóre słowa stworzone z połączenia języka włoskiego oraz polskiego. Zawodnicy czują ogromny respekt zarówno przed Stelmachem, jak i Castellanim, wykonują wszystkie ich polecenia. Nigdy, ale to nigdy nie zamierzają grać czy trenować na pół gwizdka, doskonale daje się zauważyć więź zacieśniającą się pomiędzy trenerami, a zawodnikami (...)


więcej zdjęć z treningu tutaj



Bardzo mnie cieszy dobra atmosfera w drużynie i zapał naszych reprezntantów do pracy. Jeśli z Wenezuelą zagrają odpowiednio skoncentrowani na pewno sobie poradzą i wygrają. Mam też nadzieję, że dzięki wykonywanej solidnie pracy z dnia na dzień stawać się będą coraz lepszymi siatkarzami. Tego im życzę i czekam na jutrzejszy mecz z nadzieją na sukces. Polska!

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Chwała bohaterom

Warto było czekać. Choć zeszłotygodniowe porażki z Brazylią bolały jak diabli. Choć nasi grali słabo i popełniali proste błędy. Było warto dać jednak naszym chłopakom mimo wszystko kredyt zaufania. I warto było oglądać wczorajszy mecz naszych orłów i styl w jakim grali. A grali fantastycznie we wszystkich elementach siatkarskich. Wspaniale zagrywali, blokowali i atakowali. Bardzo dobrze przyjmowali i rozgrywali akcje. Dziś Polska znów była wielka, jak za swoich najlepszych czasów. I wielcy byli ludzie, którzy grali na boisku - ci sami, którzy w zeszłym tygodniu byli miażdżeni z ziemią i o których pisano, że są słabi. Ale po kolei.

Daniel Castellani zgodnie z przewidywaniami wypuścił w szóstce Grześka Łomacza. I to był strzał w dziesiątkę, bo młodziutki rozgrywający grał kapitalnie. bardzo fajnie rozgrywał, często gubiąc blok, dobrze serwował i bronił. Ale trzeba przyznać że koledzy ułatwiali mu zadanie. Kuba Jarosz, a zwłaszcza Bartek Kurek atakowali wyśmienicie. Zwłaszcza gwoździe tego drugiego mogły zrobić wrażenie. Ale jak tu nie przyłożyć, jak ma się piłkę niemal bez bloku? A jak wystawa nie wyszła, zawsze można było liczyć, że zawodnik coś z niej zrobi, jak np. Michał Bąkiewicz w trzecim secie.

Poza kapitalnym w ataku Bartkiem Kurkiem bardzo dobrze w tym elemencie grał też Kuba Jarosz, choć nie był to tak dobry mecz tego zawodnika jak w sobotę. Skuteczni byli też środkowi oraz Michał Bąkiewicz, który dziś potrafił skończyć piłkę nawet plasując lewą ręką. Dobra gra w ataku to też zasługa bardzo dobrego przyjęcia, zwłaszca Michała Bąkiewicza i Krzysztofa Ignaczaka. Choć w rankingach FIVB nie wygląda ono najlepiej, wizualnie było ono naprawdę dobre i nasz rozgrywający nie miał problemu ze zgubieniem bloku rywali. Zupełnie inaczej wyglądało to po stronie Wenezuelczyków, którzy dzięki naszemu wyśmienitemu serwisowi, nie potrafili dobrze dograć do swego rozgrywającego, w związku z czym ten nie był w stanie zgubić bloku. To wystarczyło, aby nasz zespół zaliczył 12 oczek w tym elemencie, z czego 7 sam Marcin Możdżonek, co dało mu pierwsze miejsce w rankingu najlepiej blokujących. Marcinowi gratuluję, choć na jego miejscu postawiłabym piwo Michałowi Bąkiewiczowi, bo gdyby nie jego fantastyczne zagrywki, byłoby trudniej zdobyć tyle bloków.

Brawa też dla Krzyska Ignaczaka, który szalał dziś na boisku i grał z tak ogromnym poświęceniem, że omal statystyków nie staranował, kiedy jedna z piłek próbował bronić na ich stoliku. Również jego pozostałe akcje w obronie i przyjęciu - palce lizać. Mam nadzieję, że takiego Igłę jak dziś będziemy oglądać już do końca Ligi Światowej.

O tym meczu mogłabym pisać jeszcze długo, ale chyba wystarczy jak napiszę: Panowie zagraliście wspaniale i jestem z was dumna. Dziękuję, że dzięki Wam mogłam przeżyć wczoraj tak fantastyczny wieczór. Jesteście wspaniali i liczę, ze za tydzień będę mogła to potwierdzić po meczach z Brazylią. Wiem, że na pewno dacie z siebie wszystko. I tylko na to liczę, że będziecie grać z Canarinhos do końca, walcząc o każda piłkę. Nie chodzi o zwycięstwo, bo to tylko sport i raz się wygrywa a raz przegrywa. Choć jeśli zagracie tak dobrze jak dziś to kto wie... Kto wie...

sobota, 20 czerwca 2009

Brawa dla Kuby

Jest dobrze. Nasza odmłodzona reprezentacja pokonała Wenezuelę i możemy cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w tegorocznej edycji Ligi Światowej. Nie był to łatwy mecz, długo było pod górkę, mogliśmy nawet przegrać 1:3. Ale nasi siatkarze pokazali charakter, przetrwali trudne chwile i ostatecznie zwyciężyli 3:2. Z bardzo dobrej strony pokazali się nasi młodzi reprezentanci: Piotrek Nowakowski, Bartek Kurek i przede wszystkim Kuba Jarosz.

To był naprawdę dobry mecz Kuby. O ile po meczach z Brazylią można było mieć do niego pretensje (słuszne zresztą bo podstawowy atakujący powinien mieć więcej niż 30% skuteczności w ataku) o tyle po dzisiejszym meczu można go tylko chwalić. Kuba był najlepiej punktującym zawodnikiem naszego zespołu. Zdobył 25 punktów z czego aż 20 z ataku przy dobrej, blisko 50% skuteczności. Dołożył też 3 punkty z bloku i 2 asy serwisowe. Chyba skutecznie zamknął usta tym, którzy twierdzili że jest słaby, a w szóstce gra tylko dlatego, że jest ze Skry. Kubie serdecznie gratuluję i liczę na powtórkę w niedzielę, a kto wie, może nawet na lepszy mecz w jego wykonaniu?

Myliłby się ten, kto by pomyślał, że wygrana z Wenezuelą sprawi kibicom radość. Wciąż jest dużo malkontentów, którzy narzekają na poziom gry zespołu. Oczywiście nie można powiedzieć że jest on wysoki, ale nasi siatkarze z meczu na mecz prezentują się coraz lepiej. Nie można też zapomnieć że nasz zespół w takim zestawieniu gra dopiero półtora miesiąca i nie zdążył się jeszcze idealnie zgrać. Narzekanie, że zwycięstwo odnieśliśmy dopiero po tie breaku to też doszukiwanie się szczegółów, przecież nawet grając w mocniejszym zestawieniu personalnym graliśmy tie breaki ze słabymi zespołami, a kilka nawet przegraliśmy, np. w zeszłym sezonie z Egiptem, Japonią, Estonią, Czarnogórą czy Belgią. Chłopaki potrafili przełamać niemoc, wygrali mecz z dobrze taktycznie ułożonym rywalem i należą im się za to brawa.

Na koniec dobra wiadomość. Znowu mamy kilku zawodników w pierwszej dziesiątce przynajmniej dwóch rankingów. Michał Bąkiewicz i Krzysiek Ignaczak są tak wysoko w rankingu najlepiej przyjmujących i broniących, dodatkowo nasz libero jest 7 w klasyfikacji na najlepszego zawodnika na swojej pozycji. Marcin Możdżonek również okupuje miejsca w pierwszej dziesiątce rankingu najlepiej blokujących i zagrywających.
Wszystkim Panom gratuluję i liczę że będą w tych rankingach jeszcze wyżej.